-Przestańcie się kłócić co ? Kupiłem tą farbę. Chcesz ? To idź i się przefarbuj. Masz godzinę. - powiedział Jim i rzucił farbę w moją stronę.
Oczywiście poszłam z farbą do łazienki i sobie sama poradziłam.
W godzinę byłam gotowa.
Włosy miały już inny kolor. Żałowałam, że to zrobiłam. Wolałam mój naturalny kolor.
Jednak muszę przyznać, że kolor wyszedł dość fajnie.
Mieliśmy iść do klubu, ale nie miałam ochoty ubierać się jakoś inaczej, więc nałożyłam czarne rajstopy, jasne szorty i czarną bluzę. (Tak jak na zdjęciu xP)
Do tego czarne vansy i kurtkę tego samego koloru.
Umalowałam się trochę i zeszłam na dół.
-Wooow ! - chłopaków zamurowało.
-No co ? Miałam się przefarbować to jestem.
-Ładnie Ci. - powiedział Nathan.
-Dziękuję. Jedziemy ?
-Oczywiście. - powiedział Jim i poszliśmy do jego samochodu.
Przez cały czas Nathan patrzył na mnie. Nie wiem czy chciał mi się lepiej przyjrzeć czy tak po prostu.
Po dwudziestominutowej jeździe i półgodzinnym czekaniu w kolejce, wreszcie dostaliśmy się do klubu.
Bramkarz wpuścił nas od razu bez pokazywania dowodu.
Mogę się założyć, że zna on się wspaniale z moimi nowymi kolegami.
W klubie było dość głośno i bardzo tłoczno. Z trudem przecisnęliśmy się do baru gdzie zakupiliśmy drinki. Jedynie Jim nie pił. Bez alko też potrafił się chyba bawić.
Jak zaciągnął mnie na parkiet to przetańczyliśmy 5 piosenek i dopiero mogłam odpocząć.
Wypijałam drink po drinku i coraz lepiej się bawiłam.
NASTĘPNEGO DNIA
Gdy rano wstałam nie wiedziałam gdzie jestem.
Oczy nie chciały się otworzyć, a w głowie mi się kręciło.
Przetarłam je dłońmi i rozejrzałam się po pokoju.
Znów to samo. To jednak nie był zły sen.
Od kilku dni gdy tylko wstaję marzę, żeby to wszystko było snem.
Tęsknię za Niall'em i resztą przyjaciół.
Nie chcę skończyć w więzieniu. Ale chyba pójdę na policję. Ale najpierw spotkam się z nim.
Chyba kupię nowy telefon i do niego zadzwonię.
List pewnie już dostał. Ale ja muszę z nim pogadać.
Podniosłam się z łóżka jednak zaraz tego pożałowałam, bo zakręciło mi się bardziej w głowie.
Usiadłam i za chwilę znów wstałam, ale już nie tak gwałtownie.
Powoli zeszłam na dół do kuchni, by wziąć jakieś leki na ból głowy.
Zajrzałam najpierw do salonu. Na kanapie spał Jim. Z kuchni dochodził zapach jajecznicy.
Nagle zachciało mi się jeść, więc tam poszłam.
Nathan stał przy kuchence. W samych bokserkach O.o
-Hej. - powiedziałam.
-Cześć mała.
-Ej tylko nie mała. - pogroziłam mu i zaczęłam się śmiać jednak po chwili przestałam, bo zabolała mnie ponownie głowa.
-Co jest ? - zapytał.
-Głowa mnie boli.
-No, a dziwisz się ? Tyle wczoraj wypiłaś.. Aż dziwię się, że nic Ci się nie stało.
-Daj spokój.
-Nie dam Ci spokoju. Dzisiaj nigdzie nie wychodzisz. Poza tym to nie zimno Ci ?
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że ja również jestem w samej bieliźnie.
-Nie martw się. Sama sobie poradziłaś przy zdejmowaniu ubrań.
-Uff... Masz coś na ból głowy ?
-Jasne. Aspiryna jest w apteczce. To tamta szafka. - wskazał na szafkę z czerwonym krzyżem na drzwiach.
-Hahha. Nie no nieźle. Nawet sobie szafkę oznaczyłeś.
Podeszłam do szafki i wyjęłam pudełko z aspiryną.
Wypiłam ją i usiadłam do stołu.
Nathan podał mi talerz z jajecznicą i sok pomarańczowy.
-A ty gdzie spałeś ? - zapytałam.
-Yyy.. Myślę, że nie będziesz zadowolona.
-Nie ! Błagam Cię !
-Do niczego nie doszło. Chciałaś spać ze mną. Sama mówiłaś cały czas, że będzie Ci zimno beze mnie i, żebym Cię przytulił. No to tak zrobiłem.
-Nigdy więcej alkoholu.
Teraz to on śmiał się ze mnie.
Po chwili dosiadł się do stołu ze swoim śniadaniem i zaczęliśmy jeść.
Po śniadaniu chciałam pozmywać, ale kazał mi wracać do pokoju.
Nie miałam wyjścia włożyłam tylko naczynia do zmywarki. Wychodząc zderzyłam się z Jim'em.
-Och. Mogłabyś tak chodzić cały czas. - powiedział dokładnie mi się przyglądając.
-Też Cię kocham. Poza tym coś Ci chyba stoi.
Zaśmiałam się gdy nagle spojrzał w dół.
-Ty kłamczucho !
Przerzucił mnie sobie przez ramię i skierował się do salonu.
Chciałam żeby mnie puścił, ale nic z tego.
Rzucił mnie na kanapę, po czym usiadł na mnie okrakiem i zaczął mnie łaskotać.
Nie mogłam wytrzymać ze śmiechu.
-Ej no ! To nie fair jesteś silniejszy.
Próbowałam go odepchnąć. Nie udało się.
Po chwili sam przestał i spadł na podłogę.
-Hahha. No i co ? Zmęczyłeś się kochany ? - zapytałam przechodząc obok niego i kierując się na górę.
Nie zdążył odpowiedzieć, bo po chwili byłam już w pokoju.
Postanowiłam wziąć prysznic. Weszłam do łazienki, która była połączona z pokojem.
Zapomniałam oczywiście o ręczniku i żelu pod prysznic.
Wróciłam się do pokoju wzięłam co mi potrzebne i znów weszłam do łazienki.
**Kilka godzin później**
Nathan kupił mi telefon ! (; ] )
Tak się cieszę. Wreszcie zadzwonię do Niall'a.
Gdy tylko mi ją przyniósł włożyłam w nią moją kartę i do niego zadzwoniłam. Oczywiście musiałam opuścić na te kilka minut dom. Pobiegłam więc jakieś dwa kilometry od domu.
Po jednym sygnale odebrał.
-Och ! Kochanie. Co z Tobą się dzieje ? - zapytał.
-Niall ! Bardzo chciałam usłyszeć Twój głos. Doszedł do Ciebie list ?
-Tak. Gadają o Tobie w TV. Czemu to zrobiłaś ?
-Posłuchaj.. Ja się przed nim broniłam. Naprawdę. Nie chciałam go zabić. On chciał zabić mnie. Ja po prostu nie wiedziałam co robię. Musiałam się bronić. Inaczej bym już nigdy więcej nie zobaczyła Ciebie i reszty. - z oczu poleciały mi łzy.
-Kochanie.. Nie płacz. Rozumiem Cię. Może przyjedź do nas ? Opowiesz wszystko policji.
-Oni mi nie uwierzą. Nie wiesz jacy są ?
-Ale..
-Nie Niall. Nie narażę Cię na to. Posłuchaj. Nic im nie mów. A jeśli jest teraz z Tobą policja to po prostu się rozłącz. Nie będę się do nich zgłaszać. Uciekłam z miejsca zdarzenia, więc uznają, że jestem winna.
-Dobrze. Spotkamy się ?
-Tak. Ale powiedz szczerze. Nie ma z Tobą policji.
-Nie ma. Aktualnie jestem w kiblu u nas w domu. Także wiesz..
-A w ogóle jest u Was policja ?
-Nie. Paul im powiedział, że nie mogą nawet wejść do tego domu i go przeszukać.
-Ale czemu ?
-Bo się o Ciebie martwi. No wiesz... W końcu jesteś moją dziewczyną.
-Ale.. W telewizji mówił co innego.
-Wiem. Ale kazali mu.
-Okey. To w opuszczonej fabryce pojutrze.
-Dobrze. O której ?
-O 15. Nikomu o tym nie mów.
-Dobrze. Pa.
-Kocham Cię. Pa.
Rozłączyłam się i znów pobiegłam. Trochę mi to zajęło, ale może wreszcie wrócę do formy.
Po powrocie znów musiałam brać prysznic.
Było już późno, więc i tak położyłam się do łóżka.
Tym razem Jim spał już u siebie, a jutro miał mi przywieźć nowy dowód.
Podobno ma znajomego w urzędzie i mu to załatwi bez zbędnych pytań.
Cieszyłam się, bo będę mogła normalnie wyjść.
Tak poza tym gdy Nathan był dzisiaj na zakupach to kupił mi nowe ubrania.
Z tego też się cieszę. Nie będę cały czas chodziła w tych samych.
Leżąc w łóżku myślałam o Niall'u. Mimo, że jest tak daleko patrząc w jego zdjęcie czuję jakby był obok.
Myślałam o tym czy może nie zgłosić się na policję. Albo załatwić sobie adwokata.
W końcu ja nie zrobiłam tego specjalnie.
Po dłuższym rozmyślaniu usnęłam..
____________________________________
Heej <3
Co u Was słychać ?
Wiem, że długo nic nie dodaję.
Na tygodniu niestety nie mam czasu. W święta może pojawi się jakaś świąteczna notka xP
Ale nie obiecuję, że napiszę rozdział.
Może jak będzie dość dużo kom to jutro jeszcze coś napiszę.
Jak się podoba rozdział ?
Jak myślicie czy Kamila i Nathan się w sobie zakochają ?
W może Jim ? :P
O tym już w następnym rozdziale : ) Jeśli macie pytania jest specjalna zakładka, do której nikt nie zaglądał chyba w ogóle ; )
Także proszę. Pytajcie o co tylko chcecie. : )
To ja kończę.
See ya <3 ;3 ;*

hahah genialne !! twoje teksty rozwalają !!! XD
OdpowiedzUsuńczekamy na kolejny rozdziałek :*
pozdrawiamy i życzymy weny ;)
Cudowny :* Sorry,że tak długo nie skomentowałam ;) Ale wiesz, szkoła i wgl. Ale już jestem :D I piszę; 1. Rozdział zajebaszczy 2. Czekam na next 3. Pozdrawiam i życzę wesołych świąt, Niati <3
OdpowiedzUsuń