ŚRODA, 18 WRZEŚNIA
HOTEL
POPOŁUDNIU
Dziś rano poszłam na pocztę. Co prawda nie podałam swojego adresu, więc był tylko odbiorca.
List w kopercie kazali mi wrzucić do jakiejś skrzynki i tyle. Poszłam sobie.
Gdy dotarłam do domu nie wiedziałam gdzie mam się podziać.
Nie jest mi łatwo. Cała noc przepłakana i to z powodu tego debila.
Postanowiłam się jeszcze chwilę przespać.
Obudziłam się cała spocona. Śnił mi się on.
Gonił mnie. Później chciał zastrzelić lecz Niall obronił mnie własnym ciałem.
Długo nad nim płakałam aż się obudziłam.
Poduszka była mokra od łez i potu.
Ogarnęłam się, po czym wstałam z łóżka i poszłam się obmyć w łazience.
Wzięłam czystą bieliznę i ręcznik. W łazience wzięłam prysznic i umyłam włosy, po czym dokładnie się wytarłam i nałożyłam bieliznę. Włosy wysuszyłam i związałam w koka.
Resztę ubrania szukałam przez parę minut. Miałam dość dużo rzeczy i nie wiedziałam w co się ubrać.
Na dworze padało. Nie miałam wyboru, więc założyłam zwykłe ciemne rurki, niebiesko-siwą bluzę i czarne vansy. <klik>
Ubrałam się, bo zaczęło mi się robić zimno.
Cały czas stałam plecami odwrócona od drzwi mojej 'nowej' sypialni. Gdy chciałam wyjść i obróciłam się w stronę drzwi twarzą zauważyłam tego chłopaka.
Cały czas chyba szedł za mną aż od poczty.
-Aaa ! Przestraszyłeś mnie. Czego chcesz ?! - zapytałam wściekła.
-Spokojnie. Jestem Nathan. - podał mi rękę.
-Kamila. - uścisnęłam ją.
-Wiem. Widziałem Cię w TV. Mieszkasz tutaj ?
-Nie wiem co ode mnie chcesz, ale nie wydaj mnie policji, bo pożałujesz. - powiedziałam grożąc mu palcem jak małemu dziecku.
-Spokojnie. Nie mam zamiaru Cię wsypać, bo inaczej i mnie zamkną.
-Za co niby ?
-Za ćpanie ? Mam tego dużo w moim pokoju.
-Skąd bierzesz na to kasę ?
-Kiedy odwróciłem się od rodziców dostałem i tak sporą sumkę na własne utrzymanie. Poza tym matka potajemnie przesyła mi pieniądze na konto, ob w przeciwieństwie do mojego ojca mnie kocha.
-Trudne miałeś życie. Z resztą tak samo jest u mnie. Chociaż moi rodzice mnie w ogóle nie kochają. Ale mniejsza o to. Czemu tutaj przyszedłeś ?
-Chcę Ci pomóc. Zmienimy Ci nazwisko. I ufarbujemy włosy... Chyba nam to wyjdzie dobrze. No i przede wszystkim pojedziemy do mojego domu gdzie Cię nie znajdą.
-To czemu jesteś w hotelu skoro masz własny dom ?
-Oj daj spokój.
-Gadaj..
-No, bo chciałem się wyrwać na chwilę. Tam jest zupełna pustka. Zero sąsiadów. Z resztą specjalnie wybrałem to miejsce. Blisko jest tylko opuszczona fabryka.
Okey.. Teraz zaczęłam coś jarzyć. Koleś mieszka w hotelu, żeby się wyrwać z domu gdzie w ogóle nikogo nie ma, a na dodatek chce mi pomóc i mieszka blisko opuszczonej fabryki. Okeeeey. To jest zupełnie normalne.
-Podglądałeś mnie ? - zapytałam. Przecież był tu cały czas.
-Masz ładne ciałko. Oczywiście bez Twojej zgody go nie ruszę.
-Mam nadzieję. I dziękuję. A gdzie dokładnie mieszkasz ?
-Na obrzeżach Londynu.
Tak ! To jest to. Teraz będzie już łatwiej spotkać się z Niall'em.
-A jak daleko od Twojego domu jest ta fabryka ?
-10 kilometrów.
-C-co ?! -gdybym teraz coś jadła lub piła to bym się zadławiła.
-No tak. Przecież nie kupię domu blisko fabryki gdzie mogą mnie złapać.
-I tak to jest blisko.
-No, ale do mojego domu nie trafię. Stoi za wzgórzem.
-Chyba, że tak. To możemy jechać.
Powiedziałam to tak optymistycznie, że się zdziwił.
-Tak po prostu ? Nie chcesz mnie bliżej poznać ? Przepytać ?
-Nie. Czemu ? A ty mnie ? - odpowiadam pytaniem na pytanie.
-Nie. To zbieraj się. Jedziemy.
-Okey.
-A i nie przebieraj się. Wyglądasz inaczej niż w TV.
-Okey.
Nathan wyszedł, a ja spakowałam rzeczy, które były porozrzucane wszędzie.
Walizki postawiłam przy drzwiach i nałożyłam kurtkę.
Po chwili do pokoju wszedł już gotowy Nathan.
-Wezmę Twoje walizki. - powiedział.
-A Twoje gdzie ?
-Już w samochodzie. Z resztą nie miałem tego dużo. Zaledwie jedna walizka.
-Okey.
Wyszliśmy z pokoju. Na ramieniu miałam tylko dużą torebkę i tyle miałam nieść.
Zamknęłam pokój kartą i zeszliśmy na dół.
Odmeldowaliśmy się przy recepcji i mogliśmy jechać.
Na dworze padało, a przed hotelem była wielka kałuża tak, że nie dało się przejść.
-Czekaj chwilę. Zaniosę Twoje walizki.
-Okey. - stałam przy wyjściu czekając na niego.
Patrzyłam jak wkłada walizki do bagażnika czarnego Audi A8.
Trzeba przyznać, że ma dobry gust i przy okazji nie kupuje drogich samochodów, żeby się pochwalić dziewczynom.
Nathan zamknął bagażnik i wrócił do mnie.
Był już trochę mokry jednak nie zważał na to.
Podszedł do mnie, po czym zapytał 'Mogę ?' i podniósł mnie do góry.
Zaniósł mnie do samochodu gdzie drzwi pasażera były już otwarte.
-Poradziłabym sobie sama. - powiedziałam gdy byłam już w ciepłym samochodzie.
-W tych butach ? - spojrzał na moje vansy.
No dobra może i byłyby mokre, ale bez przesady.
Jechaliśmy dość długo, ale bocznymi drogami.
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
W DOMU NATHAN'A
Nie wiem ile spałam, ale obudziłam się w obcym łóżku.
Szybko spojrzałam czy jestem ubrana. Na szczęście nic mi się nie stało.
Rozejrzałam się po pokoju, w którym byłam. Panował w nim półmrok.
Świeciła się jedna jedyna lampka, która stała na parapecie.
Odkryłam kołdrę, pod którą leżałam i wstałam z łóżka.
Podeszłam do drzwi i wyszłam na korytarz. Rozejrzałam się. Na górze było cicho tylko z dołu dobiegał głos telewizora.
Zeszłam cicho po schodach. Ktoś by pomyślał, że się zakradam, bo drzwi od pokoju też otwierałam cichutko.
Weszłam do salonu. Jedyna światło dochodziło z TV. Leciał właśnie jakiś film.
Nathan leżał na kanapie i chyba spał.
Było widać, że trzęsie się z zimna chociaż w kominku się paliło.
Poszłam, więc do jego pokoju gdzie leżał koc i znów zeszłam na dół.
Rozłożyłam koc i nakryłam nim Nathan'a.
Widać było, że zrobiło mu się od razu cieplej.
Znalazłam w rodu pokoju lampkę, po czym ją zapaliłam i wyłączyłam TV.
Nie dawała ona dużo światła i w spaniu raczej mu nie będzie przeszkadzać.
Wyszłam z salonu i skierowałam się do następnego pomieszczenia które okazało się być kuchnią.
Zapaliłam światło i zajrzałam do lodówki. Byłą pełna i wszystko świeże.
Czyli musiał być po drodze na zakupach.
Wyjęłam mleko, a w szafce znalazłam zwyczajne płatki. Wyjęłam miskę i łyżkę, po czym wsypałam do niej płatki i dolałam mleka.
Po chwili już spożywałam kolację. Spojrzałam na zegarek. Myślałam, że jest po 20, bo na dworze było ciemno lecz była dopiero 17.
Zjadłam płatki i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Zlew był cały zastawiony, więc postanowiłam pozmywać.
Niektóre rzeczy trafiły do zmywarki, a inne umyłam sama.
Po kilkunastu minutach wszystko było czyste.
Niestety kuchnia nie byłą w dobrym stanie, bo walało się po niej wiele rzeczy, które również posprzątałam.
Znalazłam w salonie jeszcze parę naczyń, więc wzięłam się za umycie ich. Nie chciałam włączać kolejny raz zmywarki, więc zrobiłam to sama.
Stojąc przy zlewie spojrzałam w okno. Było tam ciemno lecz nagle coś mignęło mi przed oczami.
Przypatrzyłam się bardziej i zauważyłam, że do okna zbliża się jakiś koleś.
Szybko wyszłam z kuchni i poszłam wystraszona do salonu obudzić Nathan'a.
-Ej .. Wstawaj.
-Co się stało ? - zapytał.
-Ktoś się kręci przy domu... - powiedziałam.
Spojrzał na mnie. Chyba zauważył, że się boję, bo wyjął broń i wyszedł na zewnątrz.
Poszłam za nim, bo bałam się zostać sama.
Zanim go dogoniłam oni już weszli do domu.
-Kamila ! To tylko mój przyjaciel. Poznajcie się. - powiedział Nathan pokazując na chłopaka.
-Cześć. - powiedział i wyciągnął w moją stronę rękę.
Uścisnęłam ją.
-To jest Jim. A to Kamila. - przedstawił nam sobie Nathan.
-Aha. Skąd Ty wytrzasnąłeś tak ładną dziewczynę ?
Jim uśmiechnął się do mnie, a ja to odwzajemniłam.
-Poco przyszedłeś ? - zapytał Nathan.
-No chciałem, żebyś pojechał ze mną do klubu. Ale jeśli masz gościa to nie.
-Ale przecież mogę jechać z Wami ! - oburzyłam się.
-Nie..
-Nathan. . Nie będziesz za mnie decydował.
-Będę. Nie możesz wychodzić.
-Wow. Chłopie lepiej uważaj. Weźmy ją ze sobą.
-No właśnie.
-No ale.. Przecież..
Patrzyliśmy na niego takim wzrokiem, że nie umiał dobrać słów.
-No dobra. Ale po drodze wstąpimy do fryzjera.
-Poco ? Przecież mnie rozpozna.
-No to Jim jedź do najbliższego sklepu i kup farbę do włosów. Jaki chcesz kolor ? - zapytał mnie.
-Jezuuu... Ratuj mnie.
-To weź czerwony. - powiedział Nathan i dał trochę kasy Jim'owi.
-Spoko. Jestem za 10-15 minut.
Jim wyszedł, a ja wróciłam do kuchni, ob Nathan śmiał się, że boję się jego kolegi.
Nie wiedziałam co ze sobą zrobić i chodziłam tam i z powrotem.
Nagle do kuchni wszedł Nathan.
-No dobra. Gniewasz się ? - zapytał.
-Tak. - odpowiedziałam i odwróciłam się tyłem do niego.
Podszedł do mnie i objął mnie w pasie. Nie broniłam się. Nie boję się go. Poza tym wiem, że nic mi nie zrobi.
-Myślałem, że mnie teraz zastrzelisz. - powiedział i zaczął całować mnie po szyi.
-Ależ skąd. Myślałam, że jesteś inny. Że nie będziesz chciał mnie zaciągnąć do łóżka pierwszego dnia.
Po policzkach zaczęły spływać mi łzy.
-Nie. To nie tak. Chcę Ci dodać otuchy. Uważam, że to pomaga.
-Bo pomaga. Prześpij się ze mną. - wyrwało mi się z ust.
-Słucham ? - zapytał ze zdziwieniem.
-No co ? Nie chcesz ? Tak myślałam.
-Posłuchaj. Co chcesz tym osiągnąć ? Prześpisz się z ćpunem i Ci ulży ? Nie.
-Ale.. Brakuje mi tego. Nie rozumiesz, bo codziennie pewnie obracasz inną pannę.
-Co Ci do głowy strzeliło ?
-A tak nie jest ?
-Nie. - usłyszeliśmy głos Jim'a.
______________________________________
Hej. ♥
Co u Was ?
Pod ostatnim rozdziałem 1 komentarz.
Wielkie dzięki.
Do tej historii mam taką wenę, że mogłabym napisać jeszcze więcej. Cała książka by z tego wyszła xP
Ale jeśli nikt nie będzie komentował to skończę z pisaniem.
No, ale cieszę się, że pierwszy raz mam taką wenę.
Być może dlatego, że próbuję się przenieść do tego świata. Codziennie wieczorem układam dalszy ciąg tej historii.
Mam ostatnio cały czas 'gorsze' dni, więc lepiej mi się pisze.
Pisząc nie myślę o niczym innym.
Wiem, że teraz Was zawiodę, ale ostatnio tak dużo rzeczy mnie przytłoczyło, że pocięłam całe uda. Nie krzyczcie na mnie.
Błagam. Chcę żebyście wiedzieli. Bo nie chcę nic takiego ukrywać.
Kolejny rozdział może w sobotę : ) A w następny weekend nic się nie pojawi, bo jadę na biwak.
Także ...
To chyba tyle.
Kocham Was ♥♥

Piszesz świetnie. Bardzo fajnie się to czyta i zaciekawia na maxa. Czekamy na kolejny rozdziałek :** Pozdrowionka!
OdpowiedzUsuńW wolnej chwili zaparszamy do nas:
owszystkimioniczym-1.blogspot.com
Rozdział jest świetny, nie mogę sie doczekać ciągu dalszego. Chciałabym żebyś mi napisała, kiedy pojawi się tu rozdział, bo nie wiem i dlatego nie skomentowałam tamtego rozdziału :)
OdpowiedzUsuńPoradzisz sobie kochanie, będzie lepiej x