sobota, 28 września 2013

Rozdział 4.

Mat dał mi czas bym mogła się rozpakować i wziąć prysznic.
Najpierw wolałam się pomęczyć z układaniem ubrań w garderobie.
Zajęło mi to chyba dwie godzinki.
Później poszłam wziąć prysznic, po czym ubrałam się w kremowy sweter z czarną pacyfką, wiśniowe rurki i trampki tego samego koloru. Do tego zrobiłam koka i lekko się umalowałam. <klik>
Gdy byłam już gotowa, zeszłam na dół gdzie czekał Mat wraz z Olivią.
Siedzieli w jadalni przy stole i czekali na mnie z obiadem.
-Przepraszam, że tak długo. Mogliście już zacząć jeść. - Powiedziałam zmieszana.
-Spokojnie. Mam dla Ciebie dobrą wiadomość. W poniedziałek już możesz iść do szkoły. Plan lekcji prześlą Ci mail'em. Książki kupiła już Olivia.
-Dziękuję. - Nie spodziewałam się tego po niej, bo cały czas tak dziwnie na mnie patrzyła, a jeśli się uśmiechała to tylko sztucznie.
Nie polubiłam jej.
Gdy zaczęliśmy z Matem wspominać dzieciństwo było widać, że Olivia jest zazdrosna.
Ale co ja jej poradzę ? Nie widzieliśmy się tyle, a ona jeszcze się będzie czepiać ?


PIĄTEK, 13 WRZEŚNIA
NOWY DOM KAMILI.

Wczorajszy dzień minął dość szybko.
Po obiedzie wróciłam do siebie i wykończona poszłam spać.
Nie widziałam się więcej z Olivią ani z Matem.
Dzisiaj obudziłam się dopiero po 10. Nie miałam ochoty wstawać, bo łóżko było tak wygodne..
Niestety musiałam się podnieść. Dzisiaj chciałam jeszcze pójść na zakupy, a w dodatku zostaliśmy zaproszeni na kolację do sąsiadów.
Szkoda, że Mat musiał nagle pojechać do pracy. Gdy jedliśmy śniadanie ktoś do niego zadzwonił i szybko wybiegł z domu.
Oczywiście dokończyłam jeść przy jednym stole z Olivią.
Gdy już byłam najedzona poszłam do swojego pokoju i postanowiłam się w coś ubrać.
Długo nad tym myślałam i w końcu zdecydowałam się na czarne rurki, koszulę tego samego koloru oraz czarno szary sweter. Do tego postanowiłam nałożyć czarną kurtkę oraz air maxy. Postanowiłam wziąć jeszcze torebkę, do której schowałam portfel, telefon i inne potrzebne rzeczy. <klik>
Zrobiłam jeszcze lekki makijaż i koka, po czym wyszłam z domu.
Olivia wiedziała, że mam wyjść, więc nic nie mówiła.
Z domu poszłam na przystanek autobusowy.
Wydawało mi się, że ktoś mnie śledzi. Miałam nadzieję, że nikt nie chce mnie znów zabić.
Ucieszyłam się gdy zobaczyłam, że na przystanku jest trochę ludzi. w takim wypadku nikt mi nic nie zrobi.
Na autobus czekałam tylko piętnaście minut. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w centrum.
Brakuje mi już książek do czytania i deska też jest zepsuta, więc muszę zrobić parę zakupów.
W autobusie cały czas myślałam.
Podobno chłopaki wczoraj wrócili do Londynu.
Miałam nadzieję, że dzisiaj ich nie spotkam.
Chcę zapomnieć o tym co było w Polsce, bo.. nie chcę niszczyć im kariery, a dopiero teraz zrozumiałam, że kocham Horana.
Gdy autobus dojechał na miejsce, wysiadłam i poszłam w kierunku galerii.
Nie było tam dużo osób.
Najpierw poszłam do księgarni, a później planowałam poszukać deskorolki.
Książek było dużo. Z początku nie wiedziałam co wybrać. W końcu kupiłam 'Dziedzictwo Stonehenge' , 'Pokuta' oraz 'Kuszenie'.
Później poszłam do sklepu z deskorolkami. Zaczęłam szukać. Wybrałam taką najzwyklejszą.
Na górze była czarna, a na dole była galaktyka.
Z zakupami poszłam coś zjeść, ob zbliżała się pora obiadu.
Oczywiście o tej porze już nigdzie nie było miejsca, więc wyszłam z galerii i poszłam do Nandos.
Wiedziałam już co gdzie jest, bo sprawdzałam na mapie rano.
Nie bałam się, że się zgubię.
O dziwo w Nandos nie było tyle ludzi.
Prawie wszystkie stoliki były puste.
Podeszłam, żeby coś zamówić.
Nie mogłam się zdecydować, więc wzięłam w końcu hamburgera i frytki.
Usiadłam przy stoliku i czekałam na moje zamówienie.
Siedziałam sobie przy stoliku w samym rogu lokalu.
Zaczęłam w końcu jeść, bo byłam bardzo głodna.
Nie długo cieszyłam się wolnym lokalem, bo po chwili zebrało się więcej osób.
W końcu skończyłam jeść i poszłam jeszcze do łazienki.
Gdy tam szłam w tłumie mignęła mi twarz Lou.Przestraszyłam się i szybko weszłam do środka.
Zamknęłam drzwi i oparłam się o ścianę.
Zaczęłam szybciej oddychać. Niall też tu musi być. Lou chyba mnie zauważył.
Teraz stąd nie wyjdę.
Po kilku minutach postanowiłam się jednak przełamać.
Ostatnio nie odbierałam od żadnego z nim telefonów.
No, ale co ja poradzę, że boję się przyznać do tego, że się przeprowadziłam..
To już nie moja wina.

OCZAMI LOU

Czekaliśmy w kolejce po jedzenie gdy zobaczyłem Kamilę.
Nie wiedziałem co ona robi w Londynie. Co prawda mówiła, że ma tu brata, ale przecież nie planowała tu wyjeżdżać.
No cóż. Nie mogę sprawdzić czy to na pewno ona, bo jak wejdę do tej łazienki to może się okazać, że jednak nie i wyjdę na głupka.
Po długim namyśle postanowiłem jednak tam pójść.
Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka.
Kamila stała przed lustrem i poprawiała włosy.
Gdy zobaczyła, że drzwi się otwierają, spojrzała na mnie.
-Kamila ? - Zapytałem.
-A kto inny ? Musiałeś mnie teraz zobaczyć ? Nie mów nikomu. Proszę..
-Co ? Czemu niby ? Czemu nic nie powiedziałaś ?
-Bo nie chciałam psuć kariery Niall'owi, a wiem, że byliśmy na pierwszych stronach gazet.. Wystarczył jeden spacer..
-Przejmujesz się ?
-Tak.. Jak coś to mnie tu nie widziałeś..Ja nadal mieszkam w Polsce i po sprawie..
-No, ale... My się będziemy widywać, mam nadzieję ?
-Okey.. Ale potajemnie..
-Dzięki. - Powiedziałem i ją przytuliłem.
-Nie ma za co. Ja zadzwonię, a ty idź odwróć ich uwagę, żebym mogła wyjść.

OCZAMI KAMILI

Lou wyszedł, a ja zaraz po nim.
Zaczęłam się chować za ludźmi i wyszłam jak najszybciej zabierając po drodze kurtkę.
Zaczęło już się ściemniać, więc ruszyłam w stronę przystanku.
Tym razem stałam tam sama.
Bałam się, ale jakoś wytrzymałam.
Do mojego przystanku dojechałam w piętnaście minut, ob nie było korków. Później w 10 minut doszłam do domu.
Wchodząc do mieszkania wiedziałam, że coś się kroi.
W przedpokoju stała walizka i torba podróżna.
Zobaczyłam, że Olivia jest w kuchni i robi kanapki.
-Wróciłam. Co tu się dzieje ? - zapytałam.
-Dzisiaj idziemy same na kolację, bo Mat musi wyjechać na jakiś czas z Anglii..
-Ale czemu musi ? - byłam zdziwiona. Nigdy nie miał takich wyjazdów.
-Posłuchaj mnie Kamila.. To jest dla mnie duża szansa,więc jadę do Afganistanu..
-Że co ?! Jak możesz ?! Chcesz umrzeć ?! - Zaczęłam krzyczeć.
-Cicho.. Nic mi się nie stanie.. Obiecuję Ci.
-Nie.. ja się nie zgadzam...
-Nic mi się nie stanie.. Obiecuję.. Naprawdę.
-Ale.. Ale..
-Daj spokój.. Poradzicie sobie, ja muszę jechać.. Ludzie nie wiedzą jak tam jest, a ja mam im to ukazać zdjęciami i opisami..
-Nie może ktoś inny ?
-Nie.. Ja podobno jestem najlepszy z całej firmy.. i sobie podobno poradzę..
-No własnie.. Podobno..
-Ej, mała.. Nie martw się. - Powiedział, po czym mnie przytulił i pocałował w czoło.
Później dałam mu czas by się spakował, a sama poszłam przygotować się na kolację z sąsiadami.
Najpierw wzięłam prysznic, po czym ubrałam się w czarne rurki, miętową koszulę, czarny sweterek oraz lity tego samego koloru z ćwiekami. Zrobiłam lekki make-up i koka, po czym założyłam czarne kolczyki i zeszłam na dół. <klik>
-Ej ty chcesz mnie przerosnąć ? - Zapytał Mat gdy zobaczył moje buty.
-Może. - Zaśmiałam się i go jeszcze raz przytuliłam.
-To ja będę leciał.
Obie z Olivią go ucałowałyśmy i przytuliłyśmy, po czym Mat wziął swoje rzeczy i wyszedł z domu.
-Mogę wiedzieć, o której idziemy ? - Zapytałam.
-Za chwilę. Jeszcze wezmę babeczki i możemy iść.
-A tak w ogóle to czemu idziemy na tą kolację ?
-Bo oni się tu wprowadzili niedawno, ale nie mieliśmy okazji bliżej się z nimi poznać, więc urządzają taką imprezę dla sąsiadów.
-Aha.. Miło z ich strony.
-Prawda. Przepraszam, że tak się nie dogadywałyśmy.. Po prostu musiałam się przyzwyczaić..
-Okey. Ja też przepraszam.. To idziemy ?
-Jasne.
Założyłyśmy jeszcze kurtki (nie wiem poco, bo mieszkamy zaledwie obok nich) i wyszłyśmy z mieszkania.
Przeszłyśmy na drugą stronę korytarza i zapukałyśmy do dębowych drzwi.
Otworzyła nam jakaś pani.
-Dobry wieczór. - Powiedziałyśmy obie, a ona ucieszona zaprosiła nas do środka.
Szczerze ? Spodziewałam się nudnych ludzi, a tu proszę.
Mieszkanie mieli super wypasione. Ta kobieta co nam otworzyła wyglądała nieziemsko.
Czarne kręcone włosy, lekki makijaż, wspaniała opalenizna.. i ta figura..
Była ubrana w krótką czerwoną sukienkę. Obok niej stał wysoki mężczyzna.
Ona była taka zadbana, a on zapracowany. Miał wory pod oczami. Było widać, że jest niewyspany.
Na nosie miał okulary.
W mieszkaniu było jeszcze parę osób. Taka impreza w bloku ? O.o
W końcu z pokoju wyszła dziewczyna.
Niewysoka, ruda. Wyglądała na co najmniej 15 lat. Nie była w ogóle podobna do matki, ani do ojca. Nawet troszkę.
Pomyślałam, że może jest adoptowana.
Ubrana była w tęczowe rurki i czarną koszulę z długim rękawem. Do tego zwykłe baletki.
Włosy miała rozpuszczone i była lekko umalowana.
Podeszła do nas i ...

______________________________
Hej :) Dłuższego wymyślić już nie mogłam : )
Pisałam go cały dzień z przerwami, ale chyba mi nie wyszedł.
to już należy do waszej oceny.
Jutro chyba nic się nie pojawi.. Także nie wiem kiedy pojawi się nowy :)
Nie wiem też czy Wam się to spodoba.. Ale trudno : P
To tyle : )

1 komentarz:

  1. Świetny, to dziwne, ze ktoś ją śledzi, ta dziewczyna, Lou :D Ciekawe co dalej :D
    Przepraszam, że nie komentowałam, ale nie wiedziałam. Mogłabyś mnie informować? Na blogu, albo na tt: @nataliapoland1 :)
    Z góry dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń