PONIEDZIAŁEK, 9 WRZEŚNIA
SZKOŁA, DO KTÓREJ UCZĘSZCZA KAMILA.
Dzisiaj musiałam iść do tej cholernej szkoły. Teraz sobie siedzę na matematyce i słucham jak moja nauczycielka przynudza coś o maturze.
Kobieto, mamy jeszcze czas.
Cały czas w moich myślach był Horan. Świadomość, że za cztery dni już ich tu nie będzie mnie przeraża.
Chłopcy mnie bardzo polubili. Albo mają zdolności aktorskie.
Nareszcie mogę rozwijać swój talent do języka angielskiego.
Mimo, że nigdy nie byłam w Anglii to i tak potrafię mówić płynnie w tym języku.
Nie mam też z kim rozmawiać. Oprócz mojego nauczyciela. Oczywiście nauczyciela od angielskiego.
Najpierw uczył mnie w gimnazjum, a później przenieśli go do mojego liceum.
Na szczęście to zrobili. Nie wiem czy bym bez niego wytrzymała.
W końcu jedyna osoba, z którą w ogóle da się tak rozmawiać to on.
I teraz chłopaki. Boję się tego co Niall chciał mi wczoraj powiedzieć. Po dwóch dniach znajomości mogę stwierdzić, że chyba się zakochałam.
Z rozmyślań wyrwała mnie Natka, która szturchała moją rękę.
-Co jest ? - Zapytałam zdezorientowana.
-Panno Kamilo. - Powiedziała nauczycielka.
-Tak ? - Od razu się wyprostowałam.
-Do tablicy. Czy potrafisz to rozwiązać ?
-Przecież mieliśmy to w tamtym roku. - Powiedziałam trochę chamsko.
-Tak. Ale rozwiąż to zadanie.
Podeszłam o tablicy i wzięłam kredę. To było takie łatwe. Zajęło mi to może niecałe dwie minuty.
Oczywiście ona musiała się czegoś uczepić.
Następne trzy lekcje minęły dość szybko.
Na piątej godzinie byłą biologia.
Znów rozmyślałam o Niall'u. Tym razem otrząsnęłam się dopiero gdy nauczyciel od angielskiego wszedł do klasy.
-Przepraszam bardzo, że przeszkadzam w lekcji, ale pewna osoba czeka na Kamilę na korytarzu. - Powiedział.
Jako, że byłam jedyną Kamilą w tej klasie, wszystkie oczy zwróciły się na mnie.
-Ale kto to ? - Zapytałam.
-Dowiesz się jak wyjdziesz. Weź swoje rzeczy, zostajesz zwolniona zwolniona z lekcji.
Spojrzałam na nauczycielkę od biologii. Kiwnęła tylko głową, a ja zaczęłam się pakować.
Natalce powiedziałam, że zadzwonię i po chwili mnie nie było.
Na korytarzu czekał..
-Mat ? Co ty tu robisz ? - Zapytałam przytulając brata.
Odwzajemnił to i pocałował mnie w czoło.
-Przyjechałem na parę dni. Mam akurat wolne, więc...
-Tak się cieszę.
-To ja Was zostawię samych. Do widzenia. - Powiedział nauczyciel i poszedł w stronę pokoju nauczycielskiego.
My poszliśmy w stronę wyjścia cały czas rozmawiając.
Mat powiedział, że ma dla mnie niespodziankę, ale o tym dopiero w domu.
Mieliśmy co sobie opowiadać. Gdy dowiedział się, że byłam na koncercie, bardzo się ucieszył.
Gdy dotarliśmy do domu byłam bardzo zniecierpliwiona.
Weszliśmy do środka, ale nie zastaliśmy tam nikogo.
-To co to za niespodzianka ? - Zapytałam nalewając nam soku pomarańczowego.
-Jedziesz ze mną do Londynu. - Powiedział mat entuzjastycznie.
Mina mi zrzedła.
-Słucham ? Ale ja nie mogę..
-Nie martw się. Szkołę się szybko da załatwić, a ja mam dość duży dom, więc się pomieścimy.
-Ale nie chodzi o to ! Czemu mi to robisz ?! Czemu chcesz mnie zabrać z Polski ?! - Zaczęłam krzyczeć.
-A mam patrzeć jak cierpisz ?! Myślałaś, że się nie dowiem o tych telefonach, groźbach i o tym, że ktoś Cię...
-Mat ! - Zaczęłam szlochać. Osunęłam się na podłogę i oparłam o szafkę. On usiadł obok i mnie mocno przytulił.
-Nie chcę, żebyś się cięła. Nigdy więcej masz tego nie robić. Poza tym będziesz tu przyjeżdżać, a twoi przyjaciele też mogą Cię odwiedzać.
-Ale...
-Nie bój się. To tylko parę zmian. Przyda Ci się to. Olivia chce Cię poznać. Pomożemy Ci. A wiesz jak jest z rodzicami. Często ich nie ma. A ty cierpisz. Załatwili Ci tego goryla na darmo. Bo on kurwa Ci nie pomoże.
-Mat nie przeklinaj.
-Mała ja jestem już dorosły. Mam 25 lat. Jeśli mam ochotę to przeklinam. Teraz ją mam.
-Ale weź... Czemu ja ? Odpowiedz mi czemu ja jestem tak pokrzywdzona przez życie. Mam wszystko, ale jednak nie mam nic.
-Nie płacz. Nie wiem czemu. Ale będziemy dążyć do tego byś była szczęśliwa. Po prostu szczęśliwa.
WTOREK, 10 WRZEŚNIA
DOM KAMILI.
Dzisiaj byłam ostatni dzień w szkole. Spotkałam się z przyjaciółmi i im wszystko wytłumaczyłam.
Natalia źle zareagowała. Zaczęła płakać i zamknęła się w szkolnej łazience.
Widziałam, że chłopaki też cierpią. A szczególnie Michał, który jest we mnie zakochany.
Chciałabym to odkręcić, ale nie mogę. Po dłuższym namyśle postanowiłam wyjechać.
Dużo rzeczy mnie tu trzyma, ale.. Horan mieszka w Londynie. Może jakimś dziwnym trafem go tam spotkam.
Póki co nie powiem mu, że wyjeżdżam do Londynu.
Tak będzie lepiej, bo już nas widzieli i myślą, że jesteśmy parą, a ja tego nie chcę.
Nie chcę, żeby chodzili za mną fotoreporterzy. Nie chcę hejtów na mój temat. Nie chcę znów się samo-okaleczać. Nikt mi wcześniej nie pomógł. Sama przez to przeszłam.
Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku lecz szybko ją wytarłam i wróciłam do pakowania się.
Zostajemy tu jeszcze dwa dni, ale chce być gotowa.
-Kamila, chodź na obiad. - Powiedział mat, który zajrzał do mojego pokoju.
-Już idę.
Rzuciłam bluzkę na łóżko i zbiegłam na dół.
Byłam strasznie głodna.
Wolałam coś zjeść niż umrzeć wśród tych wszystkich ubrań.
Na wieczór miałam zaplanowany wypad do kina z Niall'em, a później nocuję u nich. Pewnie też będziemy coś oglądać albo się bawić w jakieś głupoty.
Gdy oznajmiłam to bratu trochę się wściekł. Ale Niall po mnie przyjedzie, a jutro w południe mnie odwiezie. Lub jutro wieczorem. Zależy ile będę chciała zostać.
Po obiedzie wróciłam do pakowania.
Zeszło mi z tym parę godzin.
Dopiero o 16 skończyłam.
Wzięłam prysznic i zaczęłam się szykować. Założyłam moją ulubioną czarną bieliznę. Zestaw, który wybrałam składał się z czarnych rurek w kwiaty, czarnego topu, ciemno-zielonego swetra i martensów w kwiatki. Wzięłam też torebkę z piżamą i ubraniami na jutro, i innymi duperelami. <klik>
Włosy spięłam w luźnego koka i zrobiłam lekki make-up.
Byłam już gotowa, więc wzięłam torebkę i telefon i zeszłam na dół.
Tam dopiero założyłam buty i kurtkę. Torebkę przełożyłam przez ramię, po czym powiedziałam Matowi, że wychodzę.
Zanim cokolwiek powiedział ja zamykałam już drzwi.
Niall czekał już przed limuzyną.
Przywitał się (przytulił i dał buziaka w policzek), po czym otworzył drzwi samochodu i gestem ręki zaprosił mnie do środka.
Wsiadłam, a on za mną, po czym odjechaliśmy.
Po paru minutach drogi dojechaliśmy do kina, w którym puszczają filmy tylko i wyłącznie w języku angielskim.
Niall wybrał jakiś horror. Oczywiście to uszanowałam, bo sama uwielbiam horrory.
Oczywiście na filmie zamiast się bać to się śmialiśmy.
Później pojechaliśmy do chłopaków gdzie zrobiliśmy sobie nockę filmową i bitwę na poduszki.
Zrobiliśmy również mały deser. każdy dodał to co chciał.
CZWARTEK, 12 WRZEŚNIA
SAMOLOT
Nareszcie wylecieliśmy. Ulżyło mi od razu gdy znaleźliśmy się w górze.
Było mi trochę przykro, ale szybko przeszło.
Cały wczorajszy dzień spędziłam z przyjaciółmi. Byliśmy na spacerze, robiliśmy dużo zdjęć.
A teraz.. Od poniedziałku będę chodziła do nowego liceum.
Z jednej strony to nie chciałam odjeżdżać, ale z drugiej.. To wielka szansa.
Nie chciałam teraz rozmawiać z Matem, więc nałożyłam słuchawki i odpłynęłam.
Obudził mnie Mat kiedy mieliśmy lądować.
Szczerze mówiąc to jeszcze bym pospała.
Gdy wreszcie wylądowaliśmy, ruszyliśmy po bagaże, a później na parking gdzie czekała Olivia.
Wiedziałam jak wygląda samochód mojego brata lecz nigdy nie widziałam Olivii. Czasem śmiałam się nawet, że ją sobie wymyślił.
Gdy rozpoznałam jego samochód zobaczyłam, że stoi przy nim dziewczyna z fioletowymi włosami.
Wtedy to się całkiem zdziwiłam. Przecież ta dziewczyna jest taka ładna i ma tyle kolczyków.. I te włosy. Ona jest piękna.
-Nie wiedziałam, że lecą na Ciebie takie laski. - Powiedziałam Matowi na ucho.
on tylko zmierzył mnie wzrokiem i przywitał się z ukochaną.
-Cześć. - Powiedziała do mnie (oczywiście po angielsku) i podała rękę.
-Cześć. Jestem Kamila, a ty to pewnie Olivia, tak ? Dużo o Tobie słyszałam. Mój brat jest w Tobie bardzo zakochany. - Nawet nie myślałam co powiem tylko paplałam bez sensu.
Dziewczyna zarumieniła się lekko.
Do domu jechaliśmy w milczeniu. moje bagaże zawaliły cały samochód.
Co prawda nie było tego dużo, bo tylko pięć dużych walizek i cztery średnie.
Ale to nie moja wina, że nie mogłam zostawić w Polsce ubrań, które sama przerobiłam.
Mat chciał mnie zabić jak to zobaczył, ale cóż. Mam dużo ubrań i butów, a to on chciał mnie tu zabrać, więc ma za swoje.
Gdy dojechaliśmy do domu dowiedziałam się jaki on duży. Mieszkali w bloku.
Cały budynek faktycznie duży. Z początku myślałam, że gnieżdżą się w jakiejś dziurze.
Jednak gdy wjechaliśmy już na to piąte piętro okazało się, że mają dużo pokoi.
Właściwie to ich mieszkanie zajmuje połowę piętra, a drugą połowę ma jakaś rodzina.
Podobno mają córkę w moim wieku i będziemy razem w jednej klasie.
Mieszkanie Mata i Olivii składało się z salonu, kuchni połączonej z jadalnią, a do tego trzy sypialnie i do każdej łazienka i garderoba.
Ten blok faktycznie był duży. Nie myślałam nawet, że są tu takie wielkie mieszkania.
Mat pokazał mi mój pokój. Kolor ścian był ciemno miętowy, białe meble. nad łóżkiem światełka i napis : I can't fall asleep but i sure can dream.
Bardzo mi się to podobało.
_______________________
Hej ♥
i jest trzeci rozdział.
Jest krótki i nudny. Przynajmniej mi się tak wydaje ;)
Czy następny rozdział się pojawi to zależy od Was :)
Jeśli się podoba - skomentuj, jeśli nie - też skomentuj xD
To chyba tyle. Nie ma co się rozpisywać, bo i tak Was już zanudziłam : )

Świetny! Wcale nie nudny! Mnie się podoba! Czekam na nexta i zapraszam do siebie :) <3
OdpowiedzUsuńŚwietny <3 Wcale nie nudny <3 Cały blog cudowny <3
OdpowiedzUsuń